sobota, 16 września 2017

WARSZAWSKI FESTIWAL KULINARNY - WRAŻENIA TYDZIEŃ PO


 Ananas naprawdę mega zachęca! Plakaty reklamujące Warszawski Festiwal Kulinarny w tym roku naprawdę doskonale spełniły swoje zadanie - wystarczy zobaczyć ile ludzi szukało ich po mieście i je nawet kupowało na festiwalu! Nie powiesz, że nie jest zachęcająca! A jaki okazał się sam festiwal?


Festiwal rozpoczął się w ogrodzie botanicznym UW w Warszawie 8 września. Hasłami z tytułu były rośliny, owady i miód. Polegał on na trwających cały weekend wystawach, warsztatach i wykładach dostępnych dla wszystkich, którzy kupili bilet wejścia do ogrodu. Bilety były w bardzo przystępnych cenach (5-10 zł). Zajęcia odbywały się na terenie całego ogrodu w różnych punktach.

Pojechałem na festiwal z Lindą, osobą, która nie jest fanką ani roślin, ani owadów, ale pod koniec dnia tak się jej podobało, że nie chciała wychodzić!



Brałem udział w jednych warsztatach i słuchałem jednego wykładu. Warsztaty polegające na tworzeniu kompozycji kwiatowych w wilgotnych gąbkach uwieczniłem na zdjęciu powyżej - odbyły się one w naprawdę bardzo przyjaznej i przyjemnej atmosferze, wszyscy sobie nawzajem pomagali i ze sobą rozmawiali! A powiem szczerze, że rzadko kiedy rozmawiam tak z nieznajomymi! 


Jedynym ograniczeniem była ilość kwiatów, których niestety dla wszystkich nie starczyło... 

Kolejnym bardzo ciekawym elementem festiwalu były stoiska sprzedawców rzemieślniczych produktów z całej Polski. Głównie sprzedawane było jedzenie na wynos, napoje, rośliny i produkty pochodzenia pszczelego. Bardzo mi się spodobało to, jak można było wszystkiego próbować i sprzedawcy do tego zachęcali - tu również panował bardzo miły klimat! Kupiłem wosk pszczeli oraz sok z rokitnika - pierwszy do skomponowania własnej pasty do włosów a do soku z rokitnika zachęciła mnie Pani zajmująca się produkcją tego soku sama; przekonała mnie o wartościach zdrowotnych tego napoju i zgadzam się z nią zupełnie : sok jest naprawdę godny polecenia :) Piję go na czczo codziennie od tygodnia i zauważyłem, że o wiele lepiej wyglądam i mniej usypiam w ciągu dnia :)

Te stanowiska zajęły nam dość mało czasu, bo jego większość spędziliśmy zwiedzając szklarnie ogrodu - są w nich okazy niesamowite, których nie spotkałem nawet w krajach, gdzie występują one naturalnie! Teraz pokażę parę z nich, ale szklarnie zasługują na kompletnie oddzielny post!


Krzew kawowy większy ode mnie!

 Oto dojrzewające papaje na kilkumetrowym drzewie.


Tropikalny zagajnik z wielką monsterą dziurawą - niby symbolem PRL-u :p



 Oto kwiatostan żeński sagowca - Cycas revoluta - żywej skamieliny!

 A to jedyne zdjęcie jakie mam ananasa - symbolu tegorocznego festiwalu i kiedyś symbolem Dzikiego Parapetu :))
   
 Podsumowując, festiwal jest bardzo zaskakującym pozytywnie wydarzeniem, na które każdy może przyjść i się świetnie bawić bez względu na to, czy się się takimi rzeczami interesuje! Dodatkowo sam chciałem wziąć taki plakat, ale przyszedłem za wcześnie i jeszcze nie można było ich ściągać! Może jeszcze gdzieś znajdę!

A ty, wybierzesz się  w przyszłym roku na festiwal?


 


źródło zdjęcia w główce posta: www.warszawskifestiwalkulinarny.pl

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz