niedziela, 3 września 2017

TO WARSZAWSKA SPOŁECZNOŚĆ


My tak często nie doceniamy tego, co już mamy, że to się staje straszne. Czy tylko ja za każdym razem mając katar przypominam sobie o czasie, jak nie miałem potrzeby dmuchać nosa lub kaszleć co chwila? Dopiero wtedy to doceniam. Katar to jedno, życie to drugie, sprawne ciało to trzecie.
Jestem wdzięczny za dziesiątki rzeczy, a mógłbym być wdzięczny za tysiące. Wiesz, co mam na myśli. Jednak zamiast każdego ranka dziękować za kolejny dzień, skupiam się na tym, co mi przeszkadza - źle dobrana klasa, zamknięty sklep, brzydka pogoda. Teraz to brzmi naprawdę bez większego znaczenia, ale ile razy rozpaczamy przez takie rzeczy. Cieszmy się niczym.

Niektórzy czytają książki, inni oglądają filmy a jeszcze inni słuchają muzyki mówiących o szczęściu. Gdy tak głębiej się nad tym zastanowić, to większość naszych przeżyć i doznań z dzisiejszych dni za kilka lat nie będzie miało dla nas żadnego znaczenia. Czy pamiętasz, jak rok temu ktoś się z Ciebie śmiał, bo założyłeś kapcie, żeby wyjść z domu? Za dużą bluzę? To nie dotyczy tylko ubioru, nawet zachowania - sam często wstydzę się rozmawiać przez telefon w środkach komunikacji miejskiej (ach, ztm to temat na zupełnie inny post!), ale czy naprawdę myślisz, że ludzie Cię oglądają, słuchają? Nie. Każdy myśli tylko o sobie, ma w nosie resztę świata. Rób wszystko tak jak ty masz na to ochotę, bo i tak zawsze przyciągniesz swoim zachowaniem osoby dobrane do twojej prawdziwej osobowości.


Kolejnym przekonaniem jest "sprawianie szczęścia i pomaganie innym jest szczęściem dla mnie".  Nie chcę nikogo urazić, ale gdy pomagasz wszystkim, odbierasz radość tym, co też by chcieli podać komuś rękę. Zazwyczaj takie osoby są tak dobre i miłe dla wszystkich, że nie można im powiedzieć "nie rób tego", ponieważ zaboli to bardzo. Kluczem do szczęścia jest zaczęcie myśleć o sobie, nie o innych osobach.

 Sam przez większość mojego krótkiego jak dotąd życia byłem zmienny i podatny na wszystkie te rzeczy, zacząłem jednak starać się patrzeć na siebie z perspektywy trzeciej osoby. W takiej sytuacji zawsze można od razu się "ogarnąć", zdecydować, co dobre a co nie.

Przekazałem tu malutką część moich refleksji o naszej społeczności warszawskiej, ale dotyczy ona na pewno ludzi na całym świecie w mniejszym lub większym stopniu. Bo historia bardzo lubi się powtarzać...

Cyprian

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz