poniedziałek, 25 września 2017

KIWANO Z DONICY, DLA TYCH CO BOJĄ SIĘ EGZOTYKI W OGRODZIE



Nie wiem, czy pamiętasz, czym jest kiwano (jeśli nie, przeczytaj sobie to). W każdym razie poleciało w górę, na boki, w dół, w każde strony tak, że HO HO! W gąszczu liści mogę naliczyć więcej niż 5 owoców, jeden już znajduje się w kuchni na półmisku z innymi owocami. W każdym razie w tym roku ewidentnie zaprzeczyłem typowej gadce pod tytułem "co ty?! Jak ty chcesz, żeby w Polsce urosło coś z Afryki? Przecież to dwóch tygodni u nas nie przetrwa!" A JEDNAK! I nawet rośnie jak szalone :) Jestem bardzo dumny z moich tegorocznych kiwano oraz miechunki, które bezproblemowo u mnie rosły i zaowocowały.
Dla porównania, oto zdjęcie z czerwca tego roku:


A to zdjęcie z września tego roku:



 No cóż, nie lada różnica! Zauważyłem też kilka faz wzrostu u kiwano - Najpierw pnie się w górę jak szalone. Następnie rozkrzewia się na boki i wypuszcza dziesiątki łodyg, z których wyrasta ich jeszcze więcej i więcej. Wtedy rośnie baaardzo szybko i jest prawie chwastem, jeśli chodzi o szybkość wzrostu! W ostatniej fazie kwitnie i owocuje. Już nie rośnie, liście powoli tracą kolor i marnieją.

Najpierw ukazują się kwiaty męskie, bez owoców, następnie na tej samej roślinie kwiaty żeńskie, z maleńkimi kiwano. Z reguły wszystkie zawiązują owoc. Oto zdjęcie maleńkiego kiwano.


Na tym koniec, powodzenia w uprawie i dam znać, jak już spróbuję owocu :)

Cypi


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz