środa, 8 marca 2017

UPIEKŁEM ZIEMIĘ

Fakt, że upiekłem ziemię nie czyni ze mnie mieszkańcem Wariatkowa. Miało to jednak konkretny cel.
Pieczenie gleby było potrzebne do otrzymania amatorskich "warunków laboratoryjnych". Za wszelką cenę chciałem mieć pewność, że ziemia nie okaże się zakażona grzybem czy pleśnią. Prowadzę eksperyment, w którym głównymi bohaterami są ogórki i księżyc. Więcej nie powiem.
Przejdźmy do pieczenia ziemi.


Zaletą sterylizacji gleby, na której będziecie coś sadzić jest pewność, że żadne grzyby i bakterie nie będą się w niej kryć. Czasami bakterie są potrzebne do odpowiedniego rozwoju roślin, ale często one są przyczyną śmierci naszej zielonej koleżanki. Można je jednak uzupełnić, stosując nawozy probiotyczne lub inne. O nawozach innym razem.

Składniki: 
- piekarnik
- żaroodporne naczynie
- ziemia uniwersalna

Przygotowanie:

Nagrzej piekarnik do 230 stopni Celsjusza. Może być też 200. Wypełnij naczynie ziemią, po czym wstaw do piekarnika na 30 minut. Po 15 minutach możesz wyjąć naczynie i przemieszać glebę. Oczywiście potem włóż z powrotem naczynie do piekarnika. 

Może unosić się zapach ziemi w powietrzu, ale niedługo po wyłączeniu piekarnika znika. 


Powodzenia!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz